I część
- Och, one zaraz tu będą, Arturze, a my nadal nie wiemy, co jej powiedzieć - powiedziała roztrzęsionym głosem Molly.- Molly, proszę Cię, uspokój się, poradzimy sobie z Tą sytuacją, prawda Remusie? - pan Weasley spojrzał niepewnym wzrokiem na Lupina.
- O czym Wy mówicie? - spytał zdziwiony Ron.
Harry zmierzył wszystkich wzrokiem. Państwo Weasley i Lupin mierzyli się zaniepokojonymi spojrzeniami. Hermiona i Ron wyglądali na równie niedoinformowanych, jak on sam. W sumie nie bardzo go obchodziło to, o czym rozmawiają, gdyż nadal był wzburzony po rozmowie z Ginny. Powinien się tego spodziewać, ale nie sądził, że przyjdzie jej to tak łatwo. Oświadczyła mu, że wie, iż nie mogą być razem i próbuje się z tym pogodzić. Powiedziała też, że potrzebuje kogoś, kto będzie ją kochał i wspierał w tych trudnych czasach. Dała mu do zrozumienia, że kogoś takiego już znalazła i że pozna tego chłopaka na ślubie Fleur i Billa.
Nagle otwarły się drzwi i w pokoju zmaterializowały się dwie kobiety. Jedna, trzydziestoparoletnia ładna blondynka, trzymała nadal w ręku pelerynę-niewidkę, gdy rzuciła się Remusowi w ramiona. Druga z nich musiała być w wieku Harry'ego, również miała blond włosy i promieniejące zielone oczy. Pierwsza myśl, która przeleciała mu przez głowę to to, że była śliczna.
- Remusie, tyle lat - powiedziała przez łzy starsza kobieta - to jest właśnie Lily - pokazała na dziewczynę, która nieśmiało spoglądała na wszystkich.
- Gdzie jest Albus? - spytała, widocznie chciała zadać to pytanie od początku - Miał tu na nas czekać, prawda?
- Harry, chodź się przywitać - powiedział Remus - to jest Serena, a to Lily. Myślę, że powinieneś zabrać Lily do pokoju Ron'a i opowiedzieć jej o wydarzeniach ostatnich czasów, zaczynając od tego, co się stało w Departamencie Tajemnic.
I Harry, i Lily spojrzeli pytająco na Remusa, ale ten stanowczym wzrokiem pokazał na górę.
- Uwierzcie mi, że wszystko sobie wyjaśnicie. Harry, najlepszym właśnie wyjściem będzie, jak Ty sam opowiesz to Lily, a Ty Lily opowiesz Harry'emu swoją historię - powiedział Lupin, który speszył się widząc przerażony wzrok Lily.
Chcąc, nie chcąc, te dwie nieznajome sobie osoby musiały pójść na poddasze. Oboje czuli, jak wszyscy się w nich wpatrują.
- Nie wiem, o co w tym wszystkim chodzi i trudno mi uwierzyć, że nie wiesz, co się działo w świecie czarodziejów przez ostatni rok, ale skoro mi kazano, to Ci opowiem - powiedział Harry, zamykając drzwi.
- Moment, Ty nie wiesz kim jestem... Albus miał Cię przygotować na mój przyjazd... Dlaczego tego nie zrobił? - powiedziała ze łzami w oczach, a Harry zaczął się zastanawiać jaką straszną prawdę skrywa ta dziewczyna.
- Ale, Ty nie wiesz? Wszędzie o tym mówiono... Dumbledore nie... nie żyje... - powiedział.
- Przecież to niemożliwe! Nie wierzę! Jak to się stało? To przez hokruksy, tak? - powiedziała, płacząc, Lily.
- Skąd wiesz o hokruksach? - Harry był zaszokowany, tego się najmniej spodziewał - Tak, wróciliśmy z poszukiwań. Dyrektor był bardzo osłabiony, a ten przeklęty Snape z zimną krwią go zabił.
- Severus? - powiedziała bezdźwięcznie Lily - A co z Syriuszem? W razie, gdyby coś się stało Albusowi, to miał Ci wszystko opowiedzieć, żebyś... - zająknęła się.
- Syriusza zabiła w zeszłym roku Bellatrix Lestrange - powiedział, czując jak coś dławi go w gardle.
- Dlatego mama od roku jest taka dziwna... Ale nie rozumiem, dlaczego nikt mi nic nie powiedział... Harry, muszę Ci sama opowiedzieć o wszystkim i bardzo proszę, żebyś mnie nie znienawidził, gdy się przedstawię - wyszeptała, a łzy dalej płynęły po jej policzkach.
- Dobrze, słucham - Harry był jednocześnie wystraszony i zaintrygowany.
- A więc - Lily wzięła głębokich oddech - zacznę od samego początku. Nazywam się Lily Riddle, i tak, mam nazwisko po NIM. Jestem córką najgorszego potwora naszych czasów. 18 lat temu Voldemortowi spodobała się siostra jednego z jego śmierciożerców, Severusa Snape'a. Obaj zmusili ją, żeby była jego, na zawsze. Moja mama była najlepszą przyjaciółką Twojej, dlatego mam na imię Lily. Była bardzo zakochana w Syriuszu, mieli się pobrać. Czarny Pan zagroził, że będzie torturował, a na końcu zabije jej ukochanego i najlepszych przyjaciół: Lily, Jamesa, Remusa, Petera. Serena w końcu dała się zastraszyć, mimo, że wszyscy ją zapewniali o najlepszej ochronie. Voldemort darzył ją jakiś szczególnym sentymentem, oczywiście jej nie kochał - nie był zdolny do takiego uczucia. Ale jedno jej obiecał, że nie zrobi krzywdy jej bliskim i słowa dotrzymał, aż do czasu, gdy dowiedział się o przepowiedni Trelawney. Zabronił wszystkim zrobienia krzywdy mojej mamie i mi. Twierdził, że zrobi ze mnie godnego siebie następcę. Nazwał mnie Salazara. Mama jednak po kryjomu nazywała mnie Lily, udało jej się też mnie ochrzcić. Moimi chrzestnymi byli Twoi rodzice. A potem, w mój roczek, Voldemort zabił Twoich rodziców. Mimo tego, że był już prawie bez żadnej mocy, wrócił do domu i rzucił "Avada kedavra" na mnie. Zaklęcie jednak było bardzo słabe i zostawiło jedynie bliznę na mojej prawej ręce, którą wyciągałam ku ojcu. Albus twierdził, że on w głębi duszy nie był w stanie zabić własnego dziecka, dlatego zaklęcie uśmiercające było takie słabe. Pewnie chciałbyś się dowiedzieć, dlaczego mnie też chciał zabić? Otóż istniała jeszcze jedna przepowiednia. Padła ona z ust Meloneusa, jednego z największych wróżbitów ostatnich czasów, który przepowiadał przyszłość Czarnemu Panu. Oczywiście, większość się nie spełniała, ale gdy wypowiadał tę, zmienił się, mówił innym głosem, wpadł jakby w trans. Dlatego Voldemort mu uwierzył. Moja matka raz podsłuchała, jak mówił do siebie - stąd wiemy, dlaczego tak się stało. Przepowiednia mówiła, że chłopiec, który raz pokona Czarnego Pana, pokona go w końcu ostatecznie, dzięki broni pochodzącej z krwi Tego, Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać. Voldemort domyślił się, że chodzi o jego córkę, pochodzącą z jego krwi. Najpierw chciał pozbyć się Ciebie, żeby nie musiał zabijać swojego następcy. Gdy jednak zniknął i wszyscy myśleli, że już nie wróci, Albus ukrył mnie i mamę we Francji. Zmieniłyśmy tożsamość, nikt nie wiedział o naszym istnieniu. Mama uczyła mnie w domu, a w wakacje dokształcał mnie sam Dumbledore. Musiałam być chroniona przed wszystkimi: Voldemortem, jego sługami, ale nawet przed zwykłymi czarodziejami. Kto przecież uwierzyłby w to, że dziecko Voldemorta może być dobre? Harry, Albus nauczył mnie wielkich zaklęć. Powiedział, że tylko w dwójkę jesteśmy w stanie zniszczyć wszystkie horkruksy i zabić samego Czarnego Pana. Nikt inny temu nie podoła i nikt inny nie będzie miał tyle siły. A my jesteśmy przeznaczeni przez los i naznaczeni przez samego Voldemorta - zakończyła, pokazując bliznę na dłoni, która była idealnie tego samego kształtu, co blizna Harry'ego.
Harry nie wiedział, co o tym wszystkim myśleć. Był w szoku, ale jednocześnie poczuł jakby ulgę, że nie tylko on jeden jest naznaczony okrutnym przeznaczeniem i że będzie miał towarzysza w tej beznadziejnej walce...
lily-and-harry 16/07/2008 19:20:29 [Powrót] Komentuj
Witam!
Kochasz świat Harry'ego Pottera? Jeśli tak, to propozycja właśnie dla Ciebie!
Zapraszam do wirtualnej szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart!
Wystarczy wejść na www.schoolhogwarts.dbv.pl/ i znajdziesz się w wirtualnej szkole magii!
Możesz być uczniem lub nauczycielem!
Zapraszam serdecznie!
Teraz możesz znaleźć się w świecie, który zawsze sobie wyobrażałeś...
Pozdrawiam!
PS Przepraszam za moje chamstwo. Kopiowanie treści i te sprawy. Wybaczcie, bo umrę z żalu i będziecie mieć mnie na sumieniu!
Leanne Lestrange 27/08/2008 11:14:43
| brak www IP: 217.96.21.195
Zapowiada się ciekawie:) Czekam na następną część;)
little_girl 19/07/2008 01:02:49
| brak www IP: 79.186.101.80
To znowu ja! Może zainteresuje cię moja notka? Jeśli tak, to zapraszam, właśnie się pojawiła!
Bellatrix 17/07/2008 18:00:37
| brak www IP: 88.199.112.139
WOW! Ciekawie się zapowiada, jak na razie wyczekuję na next i już nie mogę się doczekać! Informuj mnie o następnej notce, ok? Jak na razie dodaję do Fav!
Bellatrix 17/07/2008 17:06:21
| brak www IP: 88.199.112.139
